Natomiast wczoraj, wczoraj był leniwcowy, powolny, spokojny dzień. Dzień poświęcony na prace domowe, drobne, kochane złośliwości i inne rzeczy, na które zawsze jest za mało czasu. To miłe.
A właśnie, przejdźmy do pitraszenia. Stwierdziliśmy na koniec, że zrobimy parówki w cieśnie piwnym. Danie tak stereotypowo studenckie (zakładając oczywiście, że jest się studentem, który je), a jednak nie takie jak myśleliśmy. Pewnie dlatego, że parówki jakieś przesolone i piwo z najniższej półki. Nieważne. Parówek w cieście piwnym nie polecamy.
Na koniec jeszcze chciałam przeprosić za nieskładność posta, która wynika z przyciśnięcia stalowym niebem.
Aaaa na zupełny koniec zapytuję, gdzie jest taka zima jak w tamtym roku??? Taka??

2 komentarze:
Ale pomysłz tymi parówkami!!!:) beka napewno warto było spróbować:) hehehe
obserwuje i zapraszam do mnie do obserwacji:)
pozdrawiam i zapraszam do mnie:):*:*:* na nowy post!!!:)
Zimowy krajobraz:)
Pozdrawiam z: tamgdzienieczekanikt.blogspot.com
Prześlij komentarz