Powinnam jeść zdrowo i mniej. Mogę też podgryzać białe rogaliki z nutellą.
Powinnam robić ładne, słoneczne zdjęcia. Mogę wrzucać tu także te nieudane, rozmazane potworki.
Ostatnio żyję na plecaku. Na plecaku, bo walizki nie posiadam i nie uznaję. Podróżowanie z Łasku do Wrocławia, z Wrocławia do Łasku, wyprawa zimowa na Śnieżkę, biwak, nadciągający wyjazd do Tarnobrzega, uh. Nie nadążam z przepakowywaniem. Poza tym zdrowie troszku mi się pogarsza, ale teraz siedząc w domu wykuruję się.
Wyprawa na Śnieżkę to mój pierwszy zimowy wypad w góry i powiedzmy sobie, że jak na pierwszy raz to pogoda nie ułatwiała mi zadania, a i widoków nie było zupełnie. Śnieg na ziemi, śnieg w powietrzu, śnieg z kieszeniach i ogólnie wszędzie śnieg.
Dzisiaj leżymy z chorym tatą w łóżku aż nas boki rozbolą, czyli, aż mama wróci z pracy i nas pogoni. Ja skończyłam grać w Wiedźmina, skończyłam z uczuciem niedosytu i niepewności, paroma zastrzeżeniami i chęcią na jeszcze. Na najbliższy czas planuję coś upiec, ale czy się uda... tego to najstarsi górale nie wiedzą.
Tak wiele jeszcze chciałam napisać i jakoś wyleciało z głowy, w takim razie. Do napisania.
Ps. A dziękuję sesja sobie poszła bez potrzeby powtarzania czegokolwiek. Uf.
Za to w środę pojawił się tu on, mały roztrzęsiony świnek. Teraz w całym pokoju ślicznie pachnie sianem, a my z niecierpliwością oczekujemy, aż nasz maluch zechce się z nami zapoznać. Zdziwiło mnie tylko to, że obudził mnie w nocy swoim kopaniem, chrupaniem, bieganiem... To dziwne, bo normalnie tego typu hałasy na mnie nie działają. No nic, czas wyrobić sobie trochę cierpliwości. Wczoraj zaczął powoli wyściubiać nos ze swojej budy, ale przy każdym hałasie (albo i bez niego) znów do niej wbiegał. W związku z tym zdjęcia są jakie są robione z ręki i na stanowczo za dużym zoomie ;)
Nadal oczekujemy na ocieplenie stosunków między nami.Nowy rok... jea. Tak sobie myślę, że nowy rok ma dopiero tydzień, a u mnie już sporo się zmieniło. Po pierwsze zmieniło się mieszkanie. Zamieniliśmy pomarańczowy pokoik na otoczonym parkami kozanowie, na biały w kamienicy, gdzie za oknem widać drugą kamienicę. Mi się nawet podoba ta zmiana, W trochę marudzi, ale myślę, że się przyzwyczai.
Poza tym myślimy nad adopcją świnki morskiej. Mam nadzieję, że będziemy dobrymi „rodzicami”. Jeżeli, więc ktoś wie o śwince we Wrocławiu, która szuka domu to proszę o info.
Tak poza tym to były święta. Bardzo miłe, rodzinne święta. Robiłam domki z piernika, W zrobił mi bombkę ze sznurka, a w ramach spalania serniczków zrobiliśmy sobie wycieczkę na „piaskową”.
Ta notka jest jakaś taka nieudana, ale cóż to tylko tak na rozgrzewkę (jak grzaniec powyżej).
Na koniec...postanawiam, że będę pisała tu chociaż raz w tygodniu... Mam nadzieję, że się uda.
Copyright 2010
U Weroniko. Powered by Blogger
Blogger Templates created by Deluxe Templates
Wordpress by The Bookish